OOPS. Your Flash player is missing or outdated.Click here to update your player so you can see this content.

Witamy! Dzisiaj jest:


20 Września 2014
Sobota
Imieniny obchodzą:
Dionizy, Eustachy,
Eustachiusz, Fausta,
Faustyna, Filipina,
Irena, Oleg, Ostap,
Sozant
Do końca roku zostało 103 dni.

 
 
 

Nasza Galeria

Ogłoszenia



 
= Ad with Photo

Kursy walut

Kursy NBP z 19-09-2014
walutaskupsprz. 
USD3.22543.2906st
AUD2.89052.9489st
CAD2.94193.0013st
EUR4.15754.2415st
HUF1.33171.3587st
CHF3.44323.5128st
GBP5.28685.3936st
JPY2.96553.0255st
CZK0.15110.1541st
DKK0.55850.5697st
NOK0.50780.5180st
SEK0.45220.4614st
XDR4.83624.9340st
zakłady live

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!
You are here: Start arrow Inne arrow Niusy i Ciekawostki arrow Wymuszone adopcje polskich dzieci to fakt!

Wymuszone adopcje polskich dzieci to fakt! Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
KiepskiŚwietny 
 

Napisany przez Onet, z 17-05-2013 21:26

Opinie : 321    

Polecane : 77

Brytyjska opieka społeczna zabiera polskim emigrantom dziecko do adopcji. Pili, bili, wykorzystywali? Nic z tego – sami zgłosili się do councilu o pomoc. Bulwersującą sprawę wymuszonej adopcji tropi nasz reporter oraz komentuje brytyjski parlamentarzysta, zaangażowany w zmianę grabieżczego systemu.

Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Termin „forced adoption” (wymuszona adopcja) kojarzymy zazwyczaj z rodziną patologiczną. Jednak odbieranie dzieci rodzinom emigrantów z przeciętnymi problemami to nie bajka – to zatrważające realia UK. A wszystko w majestacie prawa.

"Proście, a będzie Wam dane"

Żaneta i Kamil C. z (wtedy 7-letnim) Wiktorem* przyjeżdżają do UK w 2010 r. Pojawiają się problemy zdrowotne żony: szpital, operacja. Dochodzą problemy z płatnościami za mieszkanie. W takiej sytuacji, pod koniec 2012 r., dochodzi do rodzinnej kłótni o komputerową grę syna. Kamil rozbija kuchenną szafkę.

- Zaraz po tym zdarzeniu, pod wpływem emocji poszedłem do naszego councilu prosić o pomoc - wspomina Kamil i dodaje: „Byliśmy normalną polską rodziną z problemami, z jakimi boryka się wielu początkujących emigrantów”. Jeszcze tego samego dnia, do drzwi Państwa C. pukają dwie pracownice opieki społecznej (Social Services - SS). - Pamiętam, że jednym z ich pierwszych pytań było "Czy nie chcieliby Państwo rozważyć oddania dziecka na jakiś czas?" - opowiada Żaneta.

- Sugerowały nam, by odpocząć, odstresować się, a w tym czasie dziecko zostałoby nauczone manier. Byliśmy w szoku. Mąż dodaje: - A przecież ja tylko zgłosiłem się po pomoc, np. terapię małżeńską. Wiem, że to działa. Czemu od razu zabierać dziecko? – pyta retorycznie.

Pomoc? Jaka pomoc?

Począwszy od pierwszego pisma, SS nie prosi, a nakazuje. - Temat pomocy, po którą się zgłosiłem, nigdy nie był podniesiony - stwierdza Kamil. - Było tylko sprawdzanie i odpytywanie. W maju 2012, gdy Wiktor jest w szkole, staje się najgorsze: syn zostaje zabrany. - Przeżyliśmy horror - mówi Kamil.

- Cały czas obiecywali, że Wiktor wróci do nas przed wakacjami, ale po dwóch miesiącach pobytu u pierwszej foster care (tymczasowa rodzina zastępcza – przyp. red.), znaleźli mu dobrze sytuowaną angielską rodzinę. Syn rozpacza, bo czuje się tam jak w więzieniu.

Jak za komuny

Kamil zostaje wysłany na badania alkoholowe (obowiązkowe). Testy nic nie wykazują. Żanetę wysyłają do psychiatry. - Owszem, żona leczyła się - przyznaje Kamil. - Ale po to właśnie sam do nich poszedłem, żeby otrzymać pomoc – dodaje. - Mnie i synowi zabrano paszporty - mówi Żaneta. - A później nasze dokumenty dziwnie „zaginęły”.

Pomimo sądowego zalecenia, by SS zadbało o kontakt Wiktora z kulturą i religią polską, jest ono systematycznie ignorowane. - Syn poprosił opiekuna o Pierwszą Komunię, a wtedy on zdziwiony powiedział, że „w rubryce «religia» było zaznaczone «bez»”. To ich kolejny przekręt.

Błędne koło

Państwu C. zarzuca się, że mają zły wpływ na dziecko, tzw. emotional harm. Na widzeniach z synem nie mogą nic mówić przeciwko SS, wszystko ma być OK. - Gdy trzeba się żegnać - opowiada Kamil - syn się rozkleja i histeryzuje, bo chce żebyśmy zostali. A oni to interpretują, że „rodzice mają zły wpływ na Wiktora”.

Źródło: Polish Express
   
Zacytuj na swojej witrynie
Polecane

Komentarze użytkowników  
 

Średnia ocen użytkowników

   (0 głos)

 


Dodaj komentarz!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować artykuły. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nie komentowano



mXcomment 1.0.7 © 2007-2014 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Migawki

Szwedzka policja zaalarmowana przez obywateli poszukuje dziewczynki łudząco podobnej do Madeleine McCann. - Podobieństwo do komputerowej symulacji obecnego wyglądu zaginionej dwa lata temu Brytyjki jest duże - twierdzą specjaliści - informuje goniec.com.
Dziewczynka została sfotografowana w sierpniu podczas wystawy samochodów w Sztokholmie. Była w towarzystwie kobiety i mężczyzny. Jak wynika z zeznań świadków, mężczyzna mówił po szwedzku, ale dziewczynka doskonale znała angielski.

O tym, że może być nią Maddie McCann świadczy również kształt szczęki i kolor oczu. Ze zdjęcia nie wynika jednak, czy dziewczynka ma charakterystyczna plamkę w prawym oku.

Gdy fotografia z wystawy samochodów trafiła do sieci, internauci zauważyli podobieństwo i zgłosili swoje podejrzenia na policji. Policyjni specjaliści porównali komputerowo oba zdjęcia i doszli do wniosku, że może być to ta sama osoba.

Rodzice Maddie McCann poprosili o rozpoczęcie śledztwa. - Nie są pewni, czy to ich córka, ale chcą, aby ten trop został sprawdzony - powiedział "The Sun" znajomy pary.

Madeleine McCann zaginęła 3 maja 2007 roku w Praia da Luz w Portugalii. Miała wtedy prawie 4 lata. Dziewczynka i dwójka jej rodzeństwa, spała pozostawiona bez opieki w jednym z hotelowych apartamentów. Kiedy doszło do porwania, ich rodzice, Gery i Kate McCann, byli na kolacji z przyjaciółmi w pobliskiej restauracji - napisał "Goniec".
Onet
 

Banners