OOPS. Your Flash player is missing or outdated.Click here to update your player so you can see this content.

Witamy! Dzisiaj jest:


23 Lipca 2014
Środa
Imieniny obchodzą:
Apolinary, Bogna,
Żelisław
Do końca roku zostało 162 dni.

Nasza Galeria

Ogłoszenia



 
= Ad with Photo

Kursy walut

Kursy NBP z 23-07-2014
walutaskupsprz. 
USD3.04393.1053st
AUD2.86202.9198st
CAD2.83472.8919st
EUR4.09914.1819st
HUF1.33071.3575st
CHF3.37373.4419st
GBP5.19305.2980st
JPY2.99943.0600st
CZK0.14920.1522st
DKK0.54970.5609st
NOK0.49180.5018st
SEK0.44480.4538st
XDR4.67924.7738st
Linki Sponsorowane

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!
You are here: Start arrow Inne arrow Niusy i Ciekawostki arrow Wymuszone adopcje polskich dzieci to fakt!

Wymuszone adopcje polskich dzieci to fakt! Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
KiepskiŚwietny 
 

Napisany przez Onet, z 17-05-2013 21:26

Opinie : 304    

Polecane : 72

Brytyjska opieka społeczna zabiera polskim emigrantom dziecko do adopcji. Pili, bili, wykorzystywali? Nic z tego – sami zgłosili się do councilu o pomoc. Bulwersującą sprawę wymuszonej adopcji tropi nasz reporter oraz komentuje brytyjski parlamentarzysta, zaangażowany w zmianę grabieżczego systemu.

Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Termin „forced adoption” (wymuszona adopcja) kojarzymy zazwyczaj z rodziną patologiczną. Jednak odbieranie dzieci rodzinom emigrantów z przeciętnymi problemami to nie bajka – to zatrważające realia UK. A wszystko w majestacie prawa.

"Proście, a będzie Wam dane"

Żaneta i Kamil C. z (wtedy 7-letnim) Wiktorem* przyjeżdżają do UK w 2010 r. Pojawiają się problemy zdrowotne żony: szpital, operacja. Dochodzą problemy z płatnościami za mieszkanie. W takiej sytuacji, pod koniec 2012 r., dochodzi do rodzinnej kłótni o komputerową grę syna. Kamil rozbija kuchenną szafkę.

- Zaraz po tym zdarzeniu, pod wpływem emocji poszedłem do naszego councilu prosić o pomoc - wspomina Kamil i dodaje: „Byliśmy normalną polską rodziną z problemami, z jakimi boryka się wielu początkujących emigrantów”. Jeszcze tego samego dnia, do drzwi Państwa C. pukają dwie pracownice opieki społecznej (Social Services - SS). - Pamiętam, że jednym z ich pierwszych pytań było "Czy nie chcieliby Państwo rozważyć oddania dziecka na jakiś czas?" - opowiada Żaneta.

- Sugerowały nam, by odpocząć, odstresować się, a w tym czasie dziecko zostałoby nauczone manier. Byliśmy w szoku. Mąż dodaje: - A przecież ja tylko zgłosiłem się po pomoc, np. terapię małżeńską. Wiem, że to działa. Czemu od razu zabierać dziecko? – pyta retorycznie.

Pomoc? Jaka pomoc?

Począwszy od pierwszego pisma, SS nie prosi, a nakazuje. - Temat pomocy, po którą się zgłosiłem, nigdy nie był podniesiony - stwierdza Kamil. - Było tylko sprawdzanie i odpytywanie. W maju 2012, gdy Wiktor jest w szkole, staje się najgorsze: syn zostaje zabrany. - Przeżyliśmy horror - mówi Kamil.

- Cały czas obiecywali, że Wiktor wróci do nas przed wakacjami, ale po dwóch miesiącach pobytu u pierwszej foster care (tymczasowa rodzina zastępcza – przyp. red.), znaleźli mu dobrze sytuowaną angielską rodzinę. Syn rozpacza, bo czuje się tam jak w więzieniu.

Jak za komuny

Kamil zostaje wysłany na badania alkoholowe (obowiązkowe). Testy nic nie wykazują. Żanetę wysyłają do psychiatry. - Owszem, żona leczyła się - przyznaje Kamil. - Ale po to właśnie sam do nich poszedłem, żeby otrzymać pomoc – dodaje. - Mnie i synowi zabrano paszporty - mówi Żaneta. - A później nasze dokumenty dziwnie „zaginęły”.

Pomimo sądowego zalecenia, by SS zadbało o kontakt Wiktora z kulturą i religią polską, jest ono systematycznie ignorowane. - Syn poprosił opiekuna o Pierwszą Komunię, a wtedy on zdziwiony powiedział, że „w rubryce «religia» było zaznaczone «bez»”. To ich kolejny przekręt.

Błędne koło

Państwu C. zarzuca się, że mają zły wpływ na dziecko, tzw. emotional harm. Na widzeniach z synem nie mogą nic mówić przeciwko SS, wszystko ma być OK. - Gdy trzeba się żegnać - opowiada Kamil - syn się rozkleja i histeryzuje, bo chce żebyśmy zostali. A oni to interpretują, że „rodzice mają zły wpływ na Wiktora”.

Źródło: Polish Express
   
Zacytuj na swojej witrynie
Polecane

Komentarze użytkowników  
 

Średnia ocen użytkowników

   (0 głos)

 


Dodaj komentarz!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować artykuły. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nie komentowano



mXcomment 1.0.7 © 2007-2014 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Migawki

Angielski sąd zakazał uprawiania seksu 41-letniemu mężczyźnie o imieniu Alan, ponieważ ten ma bardzo niski iloraz inteligencji – 48. Mężczyzna mieszka i jest w stałym związku z partnerem o imieniu Kieron - informuje telegraph.co.uk.

Władzom lokalnym ten stan rzeczy się nie podobał. Przekonywali oni, iż "dynamiczny popęd płciowy" Alana był niewłaściwy i w związku z tym rozpoczęli postępowanie sądowe w celu ograniczenia wzajemnych relacji między partnerami.

Zdaniem władz 41-latek nie rozumie tego, co robi. Jeden z psychiatrów uznał, że Alan byłby speszony i zaskoczony, gdyby zaczęto mu udzielać lekcji dotyczących edukacji seksualnej.

Mimo pojawiających się obaw o ingerencję w życie seksualne dorosłego człowieka, sąd uznał, iż 41-latek nie ma zdolności umysłowych zrozumienia swoich czynów i zakazał mu uprawiania seksu. Władze obecnie będą uważnie go monitorowały, aby się upewnić, że nie naruszył wyroku.

Na mocy "The Mental Capacity Act 2005", który wszedł w życie w kwietniu 2007 roku na terenie Anglii i Walii sędziowie mają prawo decydować w kwestiach życia i śmierci osób uznanych za "nieinteligentne". Decyzje mogą dotyczyć zmuszenia do poddania się operacji, przymusowej aborcji lub zmuszenia do korzystania z antykoncepcji. W skrajnych przypadkach sąd może nakazać lekarzom odłączenie aparatury ratującej życie od cierpiącego pacjenta.

Autor: PG Źródła: telegraph.co.uk

 

Banners